Podsumowanie Podróży do Meksyku

Podsumowanie podróży do Meksyku

Ten tekst pisałam w autobusie, gdy zrobiłam już moją pętlę przez cały półwysep i zona Maya i wracałam po 2,5 miesiącach do Tulum. Pierwszy raz do miejsca, które już znałam! Miałam jeszcze jakieś 2-3 tygodnie do wyjazdu. Było to jeszcze przed wizytą u Majów, która całkowicie zmieniła losy mojej podróży 😉 Jednak już wtedy wiedziałam, że ta podróż bardzo zmieniła moje życie. Oto moje przemyślenia po 2,5 miesiąca podróży:

Wiec za 2 tygodnie wracam. A lo mejor en 3.

1. Nauczylam sie dopilnowywac moich spraw i nauczylam sie ze to co zostawilam, bedzie soie za mną wlec az do momentu kiedy tego nie naprawie.
2. Naprawilam moje traumy
3. Uzdrowilam moje zlamane serce. Z zacisnietego, wyszlam do relatywnie otwartego 😉
4. Nauczylam sie take it easy.
5. Nauczylam sie oddychac
6. Zdobylam przyjaciol. Z ktorymi moge byc szczera, z ktorymi czuje sie super dobrze. Zwierzylam sie z mojego zycia, zostawiłam moje historie w różnych uszach, wygadalam sie. Zostawilam stare bolesci w uszach innych ludzi, ktorzy chetnie sluchali moich historii, wiec niczego nie zanieczyszczylam. Po prostu przepuscilam przez filtre..
7. Nauczylam sie hiszpanskiego. Z poziomu „ok pogadajmy, ale nie za dlugo, bo za chwile sie zmecze” do poziomu „spedzmy ze soba wiele dni czy tam tydzien i gadajmy lo que sea. Od muzyki, przez podroze, przez teorie spiskowe, polityke, historie, filozofię, nawet nauke. Do ogladania filmow, rozumienia i spiewania piosenek i wiekszosci ksiazek. Z poziomu myslenia tylko po polsku az do poziomu mysenia w 3 jezykach (równocześnie!)

8. Nauczylam się spiewac. Przez miesiac utrzymalam sie tylko z tego co wyspiewalam

9. Zdobylam wiedze na temat starozytnych i nowoczesnych Majow – ich kultury, wierzen, rytalow (nawet uczestniczylam w jednym). A rowniez o innych plemionach Meksykanskich prekolumbijskich i kawalka historii Meksyku nowoczesnego

10. Nauczylam sie pisac bloga.

11. Uwierzylam w swoje mozliwosci, w siebie. Ustanowilam sobie inne schematy myslenia, porobilam w glowie zmiany i plany co do mojego życia- jak chce żyć, co chcę robic. Odpowiedzialam sobie na wazne pytania czego JA chce.

12. Uwierzylam ze cokolwiek sie stanie, zawsze bedzie dobrze / zawsze znajde jakies rozwiazanie

13. Nauczylam sie nie komplikowac zycia. Zrozumialam, ze niedobre rzeczy przydarzaja nam sie glownie w naszej glowie.

14. Cwiczylam samoswiadomosc.

15. Nauczylam sie jednym spojrzeniem ocenic komu moge ufac a komu nie.

16. Rozwinęłam czakry. Wszystkie.

17. Zlapalam ta onde mexicane – no pasa nada, nie przejmowac sie zbytnio. Zawsze byc mila, zrelaksowana, nie przejmowac sie na zapas, patrzec ludziom w oczy.

18. Zrozumiałam, ze Meksyk, to moze byc moje miejsce na ziemii, porownujac do Gwatemali, Belize i Polski, czuje sie tu jak w domu. Kocham Meksyk. Odkrylam nowy dom.

19. Nauczyłam się tańczyć. Zostałam Cumbierą! (czyli tą, która kocha Cumbię – rodzaj muzyczny)

20. Powpadaly mi w ucho te rytmy latynoskie, tak, ze teraz nawet jak jestem sama i nie ma żadnej muzyki, to Cumbia caly czas gra w mojej duszy

21. Zrozumialam jak dziala Sekret. Wyprobowalam jego sile i zrozumialam ze dziala. Wiem, ze wszystkie moje plany i marzenia sie spelnia. Spoko.

22. Spotkalam mega inspirujacych ludzi, ktorzy pokazali mi jak zyja i przez to dali mi nowe idee jak moge zyc ja. Jest nieskonczonosc opcji do wyboru.

23. Okrazylam caly polwysep Jukatanski wraz z gorami i dzungla Chiapas. Guatemala i Belize.

24. Zanioslam pelnie mojego swiatla do Xeli, Boca del Cielo… Sprawilam ze ludzie plakali slyszac moj spiew… Zrozumialam moje przeznaczenie, ze musze spiewac, tworzyc muzyke, ze wszystko mi sie uda, jak tylko zapewnie sobie dobre podloze do tego – mieszkania, gdzie bede mogla sie rozwijac.

25. Moim przeznaczrniem jest muzyka i sztuka. I wiedza.

26. Mete en la selva. Spedzilam Czas w Selvie

Z zagubionej dziewczynki stalam sie kobieta ktora wie czego chce i wlasnie rozpoczela droge do zdobycia tego.

Uzdrowilam siebie. Zdobylam przyjaciol i wiedze. I talent – spiew. Stalam sie bardziej odwazna.

Zrozumialam, ze zyje dla siebie, nie dla innych ludzi.

Nauczylam sie nie ufac wszystkim totalmente. Zamiast tego, lepiej ufać sobie.

Nauczylam sie polegac na sobie i nie dopasowywac sie do innych osób, tylko twozyc swój sposob. Nawet jesli to jest ryzykowne i nawet jesli mialoby to zajac troche czasu.

Przestalam sie oskarzac o kazda przeciwnosc losu. Teraz po prostu ja przekraczam i ide dalej.

Wybralam spiew – sztuke zamiast pieniedzy. To samo w sobie jest sukces.

Przestałam być uzależniona od miłosci innych osób. Teraz nie potrzebuje tego, skupiam sie bardziej na wewnatrz.

Oczyscilam moje wspomnienia i mi mente opowiadając sobie w myślach o moim życiu.
Nauczylam sie rozmawiac ze soba.
Doceniłam wartość chwili.
Wymyslilam wiele pomyslow, pozwalajace mi zdobyc pieniadze. Nowa wizja siebie, wizja siebie jako osoba bogata we wszelkich aspektach.
Nie moge sie doczekac jak pojade do Argentyny…
To byla bardzo gleboka podroz wglab siebie. I jestem z tego dumna. Jestem z siebie dumna.
Mogłam biec przez cały półwysep zaliczając jedna atrakcje za druga, ale zamiast tego wolałam zostac kilka dni wiecej w jednym miejscu i zawrzeć przyjaźnie. Hector, Kike, Alex, Pedro, Alice, Julio, Dzoara, Tom, Joelle, Julian. Oraz przekonałam się, kto jest moimi przyjaciołmi w Polsce. Nauczyłam się być swoją przyjaciółką.

Przestałam przejmować się rzeczami, które dawno już zostawiłam za sobą.
Przestałam się przejmować „co pomyślą inni”. Jeżeli komuś się nie podoba mój blog, to nie będzie go czytał 🙂 a ja piszę od serca, szczerze, bo tak chcę.

Nauczyłam się systematyczności.

🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦🐦

Teraz jak jestem znowu w Polsce, doszło do mnie jakie to cholernie wazne, ze bylam w tym Meksyku.
Ten klimat, te wibracje Polski sprawiły, ze mi się przypomniało co czułam, co myslałam jaka byłam przed wyjazdem.
Czulam dume z mjego hiszpanskiego jako rzecz, ktora robie i umiem. Ale jednoczesnie napelnialam sie tym tak bardzo bo byla to jedna z niewielu w moim mniemaniu rzeczy, ktora umialam robic. Jednoczesnie czulam frustracje, ze tyle at sie tego ucze i mam tak niski level. Teraz w ciagu 3 miesiecy przeszlam z poziomu B2 do C1.
Odbylam setki godzin konwersacji.

Udowodnilam sobie strasznie wiele rzeczy – udowodnilam sobie, ze moge pisac. Ze naprawde mogę być pisarką podrozniczka i ze moje pisanie inspiruje, ktoś to czyta. Na poczatku rozwijalam sie z tym az pozbylam sie z czasem blokad, preokupacji, co powiedza inni, i w koncu nastapil prawdziwy rozwoj bo pisalam z serca, prawde i dokladnie to, co myslalam.
Potem nastapil czas na spiew. Nagle, niespodziewanie przeobrazilam sie w spiewaczke uliczna i nagle zaczelam uczyc sie spiewu i odkrylam ze moge czarowac ludzi moim spiewem. Wtedy dopiero zaczelam to odkrywac. Wiedzialam, ze moge czarowac moim głosem, ale z tym nie wychodziłam. Nagle zaczelam się z tego utrzymywac. Dzieki Alexowi. Dzieki temu, że spotkałam Alexa.

Odkrylam ze moje marzenia sie spelniaja.

Przestałam się odważać, zeby o tym marzyc. Szara rzeczywistosc wymazala mi te marzenia. Jednak teraz odwazylam sie marzyc znowu. Zobaczylam, ze jest to mozliwe. Ulozylam plan, że moze sie to spelnic w Argentynie. Tutaj bede ten czas wykorzystywac na samoksztalcenie, nauke, sztuke a tam dopiero rozblysne!

Zrozumialam jak wazne jest zdrowe odzywianie

Pozbylam sie moich problemow, moich bólów, moich ran psychicznych. Wypełniłam się innymi rzeczami, tak, ze to już przestało mieć znaczenie.

Zrozumialam ze chce byc bogata, ale przede wszystkim ze moge byc bogata. Ze o nie lezy poza moim zasiegiem i naprawde kiedys bede bogata. Dostalam dwie propozycje pracy. Dwie digital nomad 😉 niesamowite jak to sie wszystko laczy. Rzeczywiscie naprawde wszystkie marzenia sie spelniaja, bo to jest harmonia wszechswiata. Zeby wszystko plynelo delikatnie i harmonijnie.

Znalazlam wieczny dom – Tihosuco. Tam jest tanio, jest przyjaznie i serdecznie. Mamy zajebisty projekt z Majami, mozemy sie rozwijac artystycznie – muzyka, ciekawe projekty mozemy zrobic z moim glosem, tradycja Majow i kreatywnoscia Rommela i Alberta. Tak samo rozwijanie sie w sztuce. Moglabym tam malowac obrazy. Kupie tam ziemie i zrobie hostel i mój dom.

Zrozumialam, ze moje zycie naprawde bedzie zajebiste. Zawsze. Bo wiem juz jak zyc 😉 Podrozowac, robc pieniadze, spiewac, robic moje różne projekty… Jestem na zajebistej drodze. Tylko teraz musze zrobic to wieksze. Mam odwage a Bog jest zawsze ze mną. Czego chciec wiecej? 🙂

Musze tylko te wszystkie rzeczy zaaplikowac w moje zycie codzienne. ❤

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Libellola pisze:

    Inspirujaca historia ❤️Marze o przeżyciu kiedyś takiej przygody!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s