Pastwiska stanu Chiapas, czyli jak się niszczy dżunglę

Jedziemy sobie z Kike i z Fishem do Caskad Roberto Barrios przez rozgrzaną drogę – dookoła nas góry, pastwiska i selva, czyli dżungla. Tak się przeplatają, raz pola, raz dżungla, raz jakiś nieużytek, raz krowy widać, raz
Kiedyś te pola to była selva ale wycięli. Dlaczego wycieli? Bo rząd powiedział, ze kto wytnie więcej lasu, ten dostanie więcej krów… Chcieli zrobić ze stanu Chiapas pastwisko. Bo po co komu selva, to krowy przynszą zyski.

Ten sposób wycinki „na szachownicę, jest moim zdaniem najgorszy jaki może być. Bo zostawiają parę kilometrów kwadratowych lasu, a zaraz obok robią parę km pastwiska. I potem znowu. Taka przeplatanka. Najgorszy, bo zostawiają skrawki lasu i są zadowoleni. A niektórym zwierzętom to wystarcza innym nie. Np zwierzęta łowne, jak jaguary potrzebują znacznie większego obszaru do polowań. W takim razie, skoro nie mają go wystarczająco, to wychodzą z lasu i rzucają się na kury. Czasami dumnemu gospodarzowi udaje się takiego zastrzelić. Nie jest to takie trudne, bo na przekór miejskiej legendzie, jaguar to nie wielkie zębate bydlę, tylko zwierzę wielkości lisa. Wtedy sprzedają skórę i mają kasę i spokój. A jaguarów coraz mniej.
Sama ku mojemu nieszczęściu byłam świadkiem obdzierania ciała jaguara ze skóry… okropny, żałosny widok. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia, ale nie przyszło mi to wtedy do głowy. Nie dziwcie się…

 


Kiedyś żyły tu quetzale – święte ptaki. Teraz już ich nie ma w Chiapas. Wycięli selvę, więc gdzie ma mieszkać? Teraz quetzala uświadczysz tylko w Gwatemali.
Quetzal. Tak sie nazywa waluta Gwatemali. Dlaczego ktos mialby nazwac walute imieniem ptaka? To tak jakby w Polsce sie placilo wroblami… Jeden wrobel, dwa wroble… Rzad ma dlug publiczny – 40 miliardow wrobli… duzo ptakow… Albo waluta Orzel – jeden orzel, dwa orly… to juz lepiej brzmi. W kazdym razie waluta Gwatemali jest Quetzal i nic tego nie zmieni 😛 Dlaczego quetzal? Od wiekow jest on uwazany jako ptak magiczny. Malutki (waga: 200g) zwykle zielony z czerwonym brzuszkiem, albo rzadko, caly niebieski, z niewiarygodnie dlugim ogonem. Jest kilka razy wiekszy od ciala. Mensajero, czyli w mitologii Majow pelni mniej wiecej taka role jak Apollo – Poslaniec Bogow. Ptak serca, symbol radosci, milosci, lekkosci, spiewu, sztuki, kreatywnosci.
Ale co najwazniejsze… Quetzalcoatl, to najwyzszy Bog w mitologii Aztekow. W mitologii Majow to ten sam bog, tylko nazywa sie inaczej. To Pierzasty Waz. Serpiente Emplumada. Quetzal to ptak, a Coatl, to w jezyku Aztekow Waz. Razem Quetzalcoatl. Stworzyciel czlowieka. Jego nazwa symbolizuje nieskonczonosc, to znaczy, ma piora jak ptak, wiec moze latac (aspekt boski) i wije sie po ziemi, jak waz, co symbolizuje czlowieka chodzacego po ziemi (aspekt ludzki). Jego historie mozna przeczytac w Pool Vuh, Majanskiej Biblii, ktora jest lektura obowiazkowa w szkolach w Gwatemali, a jego wizerunki mozna znalezc w piramidach oraz na ulicach kazdego miasta, jako kolorowe graffiti, inspirowane mitologia Indianska. Jest tego pelno!!

 

 

Quetzal jest wiec jednym ze skladnikow boskich. Mowi sie tez, ze jest symbolem Ameryki Centralnej, tak jak symbolem Ameryki Polnocnej jest orzel a Poludniowej – kondor lub tukan. Wystepuje najczesciej w Gwatemali, a ze Gwatemala jest kulturalna i etniczna stolica Majow, nazwali tak swoją monetę. (Chiałam tu podać procent Majów zamieszkujących Gwatemalę, ale to nie ma sensu, bo tam wszyscy są Majami „jedni bardziej, inni mniej, ale wszyscy jesteśmy Majami” powiedział znajomy Gwatemalczyk). Jak widac, tradycje prekolumbijskie sa tu ciagle zywe. Tak jak zywe sa jezyki. (43,8% mieszkańców stanu Yucatan mówi Maya, ile % w Gwatemali nie mogłam znaleźć, ale przypuszczam, że może być więcej).
W Gwatemali mowi sie 22 jezykami. (Oficjalnie. Ale biorąc pod uwagę fakt, że nad samym jeziorem Atitlan, każda wioska oddalona od drugiej o 5 km ma swój dialekt, że można poznać kto skąd kto jest, to mysle ze o wiele wiecej). Hiszpański to jest ich drugi język, a często słabo go znają lub nie znają w ogóle…

Wycięli sporą część puszczy, tak, że jak się jedzie to jest przeplatanka -raz selva, raz pole raz pastwisko z krowami .
Kiedyś nie było tu krów tak, jak nie było psów ani kotów. Te zwierzęta to również efekt uboczny kolonizacji. Nie było też koni – ludzie z plemion Majańskich chodzili pieszo. Wszyscy chodzili pieszo, inne plemiona też, ale to Majowie byli tymi, którzy chodzili najwięcej. Chodzili od miasta do miasta przez dżunglę kamiennymi drogami (miałam okazję zwiedzić jedną w okolicy ruin piramidy Coba) , które łączyły całe Imperium tak, jak w Starożytnym Rzymie. Wyobraźcie sobie potęgę tego państwa Majów, które jest tak rozległe, ma dziesiątki, jeśli nie setki miast, w każdym przemajestyczna świątynia i to wszystko połączone kamiennymi drogami, podczas gdy Europa miała jeszcze wtedy, tylko błotniste polne drogi i chybiotące się wiochy (no, może oprócz Andaluzji, która w czasach średniowiecznych miała kamienne drogi i nawet latarnie, ale nie ma się co dziwić, bo była rządzona przez Arabów – potężnych Ommajadów z Damaszku, więc to inny poziom świadomości 🙂

 

Jedziemy z Kike i z Fishem przez rozgrzaną drogę. I nagle na drodze pojawia się trzech mężczyzn, rozstawiają linę z takimi wachlarzykami, no i nie możemy przejechać. Zatrzymujemy sie i pytamy que onda? Za przejazd 10 pesos. 2 złote. Dlaczego? No bo tak, oni tu mieszkają i to oni decydują kto przejedzie, kto nie xd mimo, ze to droga krajowa 😀  Ale to nie pierwsza taka sytuacja. W całym stanie Chiapas jest to powszechnie stosowana praktyka. No bo nic nie trzeba robić a pieniążki lecą xd
Mexico, kurde co się dziwić? 😉

Jedziemy przez rozgrzaną drogę i dojeżdżamy do Kaskad Roberto Barrios. Najpiękniejsze miejsce na świecie!
Najpierw wjezdzamy na terytorium zapatistas. Na wjezdzie wita nas napis. Esta usted en el territorio zapatist, donde manda el pueblo y el gobierno obedece. Jestes na terytorium zapatystow gdfzie rzadza ludzie a rzad jest posluszny. Sa to ugrupowania ludzi, ktorzy sprzeciwili sie korupcji i wyzyskowi Meksykanskiego rzadu i zaczeli zyc po swojemu. Jestem pod wrazeniem organizacji, panujacego porzadku, dyscypliny, ale takiej wyplywajacej ze szczerej checi stworzenia czegos. Swojego swiata. Swojego rzadu. Swojego systemu, opartego na zyciu zgodnie z natura, ograniczeniu smieci i nadmiernej konsumpcji i wiele innych, lecz wkrotce sie o tym rozpisze ;). Normalna wioska. Zyja sobie spokojnie, maja swoje szkoly, swoje pola, swoja ziemie, sowje prace, tylko nje placa podatkow. I nikt ich od nic nie rzada, bo skonczyloby sie to zle.
Na ich terytorium znajduja sie wodospady Roberto Barrios. Krystaliczna woda wyplywa z lasu, z selvy i splywa wysokimi strumieniami, tworzac piekne kaskady poprzeplatane glebokimi basenami wody.

Raj, raj na ziemi! Których jest wiele. Który jeszcze istnieje tylko dlatego, ze ktoś postanowił go nie oddać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s