San Cristobal de las Casas

Przyjechalam do zakupowego raju! Wszyscy zawsze mi mowili ze w San Cristobal sa piekne rzeczy, rekodzielo i bardzo tanie wiec przez caly wyjazd wstrzymywalam sie z zakupami, czekajac na ten moment kiedy wjade do tego zakupowo-legendarnego miasta – San Cristobal. I rzeczywiscie!
Przyjechalam w sobote, poszlam na rynek. A tam jest pare ulic, na calej dlugosci ciagnacych sie sklepikow z artesanias, z ubraniami, rekodzielem, sztuka. Mozna kupic obrazki, naklejki mega fancy z malunkami akwarelkowymi, mozna zjesc pyszne sycące tamalesz ulicznego stoiska za 1,60 zl za sztuke. Mozna wszsystko. Jest tez pelno barow i restauracji i wlasnie w jednym z takich barow bede pracowac 🙂 Jutro ide na poszukiwane pracy.
Przeszlam przez te niekonczace sie uliczki cudow i natknelam sie na targ slodyczy. I znowu stoisko za stoiskiem sprzedawane sa najrozniejsze i najdziwniejsze slodycze jakie w zyciu widzialam. Nie wiedzialam ze mozna byc tak kreatywnym, zeby stworzyc tyle rodzajow slodkosci xd Od samego widoku mnie zeby bolaly, wiec przeszlam przez rzedy nawolujacych sprzedawcow i znalazlam sie na targu ubraniowym i rekodziela. Tam dopiero poczulam sie jak krolowa swiata! Recznie wyszywane bluzki, swetry, szaliki, poduszki, zabawki, … recznie malowane figurki jaguara trzymajacego w zebach malego jaguarka, a to wszystko w zywych intensywnych kolorach. Kontrast kolor, zycie.
Te wszystkie cuda i dziwi sprzedaja Indianie z lokalnych spolecznosci. Wyrabiaja je w okolicach San Cristobal i zjezdzaja sprzedawac. Mysle ze sobota, kiedy przyjechalam, byla wlasnie jednym z dni targowych. Oni nawoluja, zapraszaja, jak podejdziesz to pokazuja wszystko co maja, goraca namawiaja, a jak mowisz ze idziesz poogladac reszte to bardzo spuszczaja z ceny. I tak kupilam super cieply recznie robiony sweter z owczej welny za 22 zl! Wszyscy tu kupuja swetry bo jest zimno! Jest to 2000 m npm. Nawet ja, Polka z zimnego kraju pierwszego dnia zachorowalam, przyzwyczajona raczej do 40 stopniowych upalow niz do 15 stopniowych zimnych nocy. Ale to dobrze, szukalam takiego miejsca, bo przy takim upale a przede wszystkim przy prawie 100% wilgotniosci jakiej doswiadczalam przez 3 tygodnie, odkad wyladowalam w Cancun, nie da sie myslec i kazda aktywnosc meczy. Juz sie bastante przyzwyczailam, ale i tak bywalo ciezko.        Dlatego chlod Sancri dobrze na mnie dziala i perspektywa spedzenia tutaj calego miesiaca w pracy, napawa mnie energia 😀
Do San Cristobal de las Casas jade dwoma autobusami Colectivo. Najpierw z Palenque do Ocosingo, potem z Ocosingo do Sancri. Tak jest nawet 3x taniej niz bezposrednio duzym autobusem dla turystow ADO. Nigdy jeszcze nie podrozowalam ADO i nie chce. Nie dosc ze drogo, to jest klima i przyciemniane okna, zeby kogos przypadkiem slonce nie dosieglo. Autobus jedzie bezposrednio i zamiast 2,5h – przerwa – 2,5h, jedzie 5h prawie bez przerwy. Nie wytrzymalabym tego. W colectivo zawsze ktos do Ciebie zagada, skad jestes, gdzie jedziesz gdzie juz bylas, i SAMA?? Aa, sama, no to buena suerte, szczescia zyczymy, a jaki jest twoj kraj, mowicie po angielsku, i skad znasz tak dobrze hiszpanski? Placicie dolarami, macie snieg? A jest tam teraz snieg? Ja to nigdy nie widzialem sniegu… a zimno tam macie? A polityka jak tam? I ekonomia? Masz rodzenstwo? I czym sie zajmujesz?
Leci muzyczka, najczesciej jakies meksykanskie szlagiery albo mariachi albo tkliwe piosenki o milosci. Okna sa otwarte na osciez, bo goraco i zeby powietrze wlosy szarpalo. Jest czasem ciasno, nie ma gdzie nog, glowy polozyc, raz mi sie zdarzylo zasnac nieswiadomie na ramieniu obok siedzacego pasazera. Przeprosilam ale spoko. Tutaj nie ma problemu.
Przyjechalam colectivo do Ocosingo. Zostawilam plecak w … pogawedzilam troche z panem z meksykanskim wasem pilnujacym szatni. Ile place za przechowanie bagazu? Dla ciebie? A nic, spoko, dla ciebie za darmo. Po trzech tygodniach w Meksyku nie dziwi mnie juz to 😀
Ide coz zjesc i zobaczyc miasteczko. Jest bardzo male, na placu glownym jak zawsze stoja stoiska z jedzeniem – taco, tamales, quesadillas i oczywiscie kukurydza. Do picia obowiazkowo horchata, czyli mleko ryzowe, bardzo tania, woda melonowa, woda tamarindowa, albo woda jamajkowa. Serio jest kwiat ktory sie nazywa jamaica i z niego robi sie jeden z najpopularniejszych napojow tutaj. Wszystko careso, hecho a mano – domowe.
Na placu sa rowniez stoiska z ubraniami, dodatkami, roznymi rzeczami. Wszystko dla lokalsow, bo nie ma tu turystow. Wszyscy mnie tu biora za Amerykanke i probuja mowic lamanym angielskim. Najczesciej znaja tylko hello. To co przyciagnelo moja uwage w Ocosingo byly typowe Trajes, stroje indianskich kobiet. Mozna je tylko kupic tu, nigdzie indziej. W San Cristobal juz takich nie ma, tam jest inny region, inna spolecznosc i inne tradycje. Bardzo mi sie spodobaly wiec zamin sie obejrzalam mialam juz taki stroj na sobie. Ile pytam, 300 pesos. Ni mam tyle, musze isc do banku. No dobra 250. Ale serio nie mam musze isc do banku. 200, nena? Musze isc serio nie mam. Ale wrocisz? Wroce. Segura?? Na pewno wrocisz? My tu bedziemy na ciebie czekac, wroc, kup, czekamy.
Poczulam sie troche osaczona, ale tez dalo mi to do myslenia. Mysle tez ze nie bardzo mi uwierzyly, ze ja blondynka z jasnymi oczami wygladajaca jak Amerykanka, (bo kazdy bialy to Amerykanin) moge nie miec kasy.
To mi uswiadomilo o biedzie dotykajacej ich tutaj. Maja piekne rzeczy, prawdziwe dziela sztuki, mnostwo roboty, wiele godzin recznego wyszywania a sprzedaja je za bezcen. Spolecznosci Indianskie nie maja chyba latwego zycia w Meksyku. Oni nie sa jak Meksykanie, zachowuja dystans, duzo rezerwy. Meksykanie ciagle sie smieja, oni nie. Nie ufaja chyba. Moze czuja sie osaczeni, nie chca sie przypasowac do tego swiata, do tej cywilizacji. Rozmawiaja w swoim jezyku, po hiszpansku tylko wtedy kiedy musza. Jednak ci Indianie byli inni niz Ci, ktorych spotkalismy z Hectorem w ich spolecznosci. <link> Tamci byli bardzo otwarci i zapraszajacy. Moze to dlatego ze bylismy na ich terenie, my bylismy u nich, a nie oni u nas. Chcialabym sie dowiedziec o ich zyciu cos wiecej.
Ostatecznie zdecydowalam sie na piekna bluzke prawie w calosci wyszywana recznie za 500 pesos, 100 zl. Jakbym chciala, to pewnie moglabym wytargowac do 60, 70 zl ale nie chcialam.
Nie robilam im zdjec, bo widzialam ich spojrzenia i uznalam ze byloby to niestosowne.

Przyjezdzajac do San Cristobal zatrzymalam sie w squocie. Sa to miejsca, gdzie z zalozenia, gdy powstawaly pierwsze squoty chyba w latach 70, zamieszkiwali oni nieuzytki, przeksztalcajac je w miejsce artystycznego tworzenia, ale zrobily sie one tak popularne, ze zabraklo nieuzytkow i teraz musza powstawac takie, ktore placa czynsz. Szukajac zakwaterowania na couchsurfingu, nie wiedzialam ze trafie do takiego miejsca, ale nie zaskakuje mnie to bo mam szczesce do trafiania w takie klimaty. Widac swoj przyciaga swego 😀 a San Cristobal jest pelne artystow, tak wszyscy mowili. I wystarczyl krotki spacer ulicami miasta, zeby sie o tym przekonac. Jednak moj squot jest owszem pelny sztuki ale tez… brudny. Murale probuja zaslonic brud na scianach, lapacze snow zbieraja chyba wiecej kurzu niz snow, kuchnia jest jakas oblesna… Zdecydowalam sie spedzic tam jedna noc i uciekac. Sztuka jest wazna i piekna, ale jednak musi byc tez czysto. Mam jednak duzo ofert na couchsurfingu, wiec bez problemu kontaktuje sie z innym hostem. Jest to Manuel. Mam super szczescie bo tak sie sklada ze Manu ma fajny dom a w nim… pokoje do wynajecia! Dogadalam sie, ze jak sie jeden pokoj zwolni, to bede mogla go wynajac za 50 pesos czyli 10 zl dziennie! Super! Narazie mieszkam za darmo 😉
Pierwszego dnia, kiedy przeprowadzilam sie do Manuela, poszlismy na fieste na dachu budynku. Fajnie bylo, bo San Cristobal jest otoczony gorami ze wszystkich stron i widok miasta w nocy i tych gor byl niesamowity.
Manu mieszka ze swoja dziewczyna, Ara (jakie piekne imie <3). Jest fajnie, bo codziennie z Manu i z Ara, dlawimy sie przy sniadaniu ze smiechu smazonymi bananami, ogladajac Meksykanskie memy. Ktore sa niektore naprawde srogie 😉
Mieszkanie jest wiec zalatwione. Czas na poszukiwanie pracy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s