Stan peace of mind

dnia

Uwazaj, tutaj jest duzo komarow, mowi Dani, wlasciciel hostelu, w ktorym sie zatrzymalam a juz niebawem moj gran amigo mexicano (o czym przeczytacie w poście „Omar”. Moga cie niezle pogryzc jak jestes nieprzyzwyczajona. Mnie nie gryza, bo wiem jak oddychac.
Seeerio? To od tego zalezy?
Taak, jak ktos oddycha szybko i nerwowo to zawsze przyciagnie komary, a jak oddychasz wolno i gleboko jak ja, to do ciebie nie przylatuja. I rzeczywiscie. Wbrew wszystkim stereotypom ci ludzie sa bardzo wyczilaltowani. Nie jest to jakas madrosc przodkow o której można poczytać w mitologii. To prawda, którą zna kazdy. Dani jak sie później dowiedzialam ma 31 lat.

_DSC0097.JPG
Ide po ulicy a ludzie sie do mnie usmiechaja. Dzien dobry-dzien dobry. Usmiech-usmiech. Niektorzy zagaduja. Jestem pozdrawiana. Nie jestem tu rzadkoscia, w koncu jest to miasto turystyczne, ale serdecznosc tych ludzi po prostuj sie na nie wylewa. I prowokuje to ze sama staje sie bardziej serdeczna. To jest taki stan peace of mind. Y me gusta 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s