Noc. 28-29.06.2018

dnia

Jest 2 w nocy, w Polsce jest 10. Moj rozstrojony zegar biologiczny budzi mnie o tej porze. Wstaje, wychodze na dwor. I znowu ten wybuch goracego powietrza. Troche chlodniejszego przez spokoj nocy, ale nadal jest geste, lepkie i parne. Wdycha sie je z pewnym trudem, ale jest bardzo delikatne. Taki rodzaj powietrza wyzwala koniecznosc oddychania wolnego, glebokiego. To, o czym mowil Dani. Pachnie roslinnoscia, kwiatami, owocami. Pomimo betonu, dzungla jest tu wszedzie, ona rosnie sama. Mysle, ze nie trzeba podlewac, dbac nawet o przydomowe roslinki. Eksplozja witalnosci. Dostalam informacje, ze tu, gdzie mieszkam, jest bardzo bezpiecznie. Moge sie swobodnie poruszac nawet w nocy. I rzeczywiscie – jest to dzielnica niskich domkow, nawet nie pietrowych, a parterowych. I nie ma tu nikogo. Miasto spi. Tylko koty i psy, ktore przychodza do mnie, chca sie lasic. Potem klada mi sie u nog i leza tak pol godziny, przez caly czas jak pisze tekst do tego posta w zeszycie. Nie mam oporow, zeby ich dotykac, bo widac ze sa oswojone i lagodne. Oprocz nich nie ma zywej duszy, ale to powietrze tak wypelnia przestrzen, ze ma sie wrazenie, ze jest dookola bardzo tloczno. Mysle, ze je polubie, czasem wyzwala ono wrazenie, ze nie chodze, tylko plywam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s